Przygotowania do jarmarku

Witam! :) Wtajemniczeni wiedzą, że dostałam się jako wystawca na jarmark świąteczny, który odbędzie się w mojej miejscowości - Słupsku w dniach 19 - 20 grudnia. Informacja o tym, że dostałam tam swoją budkę była dla mnie zaskoczeniem, bo myślałam, że przejdą raczej jakieś firmy, stowarzyszenia itd. Ogólnie imprezę "sponsoruje" Unia Europejska i cała impreza ma za zadanie promowanie lokalnych twórców, kuchni z tego regionu i świątecznych tradycji. W wielkim ogrzewanym i oświetlonym namiocie znajdzie się 20 stanowisk. W tym moje z aniołami, kartkami (chociaż już będzie i tak za późno na wysłanie xD ) i stroikami i innymi szyszkowymi gadżetami mojej teściowej :) . 
Jako, że zaskoczyli mnie trochę z tym jarmarkiem, dopiero 5 dni temu zaczęłam lepić. Spinam się jak mogę, bo nie chcę stać tam z niczym, wśród innych pełnych stanowisk. Zostało mi 6 dni na lepienie. Masakra! No.. ale pochwalę się co zlepiłam póki co. 

Pierwsza rzecz to aniołki ze snieżynkami. Są dosyć ciężkie, ale nadają się jeszcze do powieszenia na choinkę :) . Bardzo mi się podobają ich rękawiczki i wielką radość sprawiało mi robienie im nauszników :D . Myślę, że wyszły słodko. Póki co mam ich 18, ale w piekarniku właśnie się suszy kolejna partia 20 sztuk. Zastanawiam się czy malować je na takie kolory jak tutaj, czy już jakieś inne?




W następnej kolejności powstały mini aniołeczki robione z gwiazdki. Trochę mnie te ich ostre kąty denerwują, no ale cóż :D Zauważyłam też, że mają wielkie głowy, ale uznajmy, że taki ich urok :P .



 Zaraz po nich powstała inna wersja maluchów. Odcisnęłam na nich koronki i każdemu dałam jakiś pocieszny gadżet :) . Uwielbiam rogaliki! Przypiekłam je nieco mocniej i maznęłam perłową farbą, żeby bardziej uwidocznić wzorki na ich sukienkach. 





Jako ostatnie powstały aniołki, które miały być bardziej w stylu Sztuki Niepoważnej. Wyszły nieco "przykurczone", ale tak poza tym wyglądają chyba całkiem spoko :) . Szkoda, że nie umieściłam ich główek trochę wyżej. No cóż. Dodam, że robiłam je bardziej dla zabawy z resztek masy niż z myślą o jarmarku. Pewnie zostaną ze mną w domu.



Mam jeszcze kilkanaście aniołów o nieco innych wzorach. Są z szalikami i kubkami w łapkach. Zostało mi też kilka z pierniczkami do pomalowania. Można część z nich wypatrzyć na tym zdjęciu: 


Ogółem jest co robić! A zaplanowałam sobie, że zrobię jeszcze trochę dyniogłówek w wersji większej i mniejszej, kilka podłużnych aniołów, trochę reniferów i jeszcze jakieś inne mniejsze aniołki, żeby było z czego wybierać. Najchętniej ulepiłabym też jakieś koty, koszyczki i inne ozdoby, ale obawiam się, że zabraknie mi czasu. 
Dodatkowo, jak na złość, akurat teraz Jacuś odwykł od spania w dzień i wszystkie anioły powstają przy jego akompaniamencie :P . Tu dowód: 


Tak mu się spodobała zabawa z masą solną, że codziennie wskazuje na blat w kuchni i mówi "lala" - co oznacza, że chce poodbijać kształt anioła w masie.
Aaa i przepraszam za ten syf , ale u nas podczas lepienia jest tak zawsze :D. Przyzwyczajajcie się :P . Czasami jak wpadają do mnie sąsiadki z niezapowiedzianą wizytą, to aż strach się bać co sobie myślą  o moim porządku - i na stole i na głowie. Jeszcze mam takie szczęście, że zawsze wpadają na największy bajzel, a z kolei jak ja idę do nich to wszystko błyszczy. Marna ze mnie kura domowa... 
Aleee... za to jak dzieci sąsiadek potrzebują zrobić coś "twórczego" do szkoły to wszyscy pukają pod mój adres :D . Ha! Także mam nadzieję, że odbierają mnie bardziej jako "roztrzepanego artystę" , a nie za nieogarniętą kobietę :P . 
Wracają do fotki z Jacuskiem - Poza tym bałaganem, możecie zauważyć, że mam tylko ten jeden nieduży blat na lepienie, bo obok jest kuchenka, a z drugiej strony zlew. Anioły układam na papierze rozłożonym na kuchence, a obok sobie lepię. Jacuś mi ostatnio utrudniał sprawę jeszcze bardziej, bo też stał przy tym blacie jak widać :P A ja biedna na skrawku się wyginałam z wielkim brzucholem hehe. 
Nie mam za bardzo gdzie układać większej ilości aniołów, dlatego zazwyczaj za jednym zamachem powstaje ich raczej mała ilość. Co prawda na drugiej ścianie mam stolik, ale niewygodnie mi latać po całej kuchni z pojedynczymi elementami :D . 

No to tyle.. A u Was jak? Wybieracie się na jakieś jarmarki? Sąsiedzi mają Was za bałaganiarzy albo osiedlowych artystów :D ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapomniałam się pochwalić, że niedawno robiłam projekty kartek z figurkami Oliwii Art Deko.
To był mój pierwszy raz. Szczerze powiem, że myślałam, że przygotowanie plików graficznych do wydruku w drukarni jest nieco prostsze. Te wszystkie marginesy, wymagane typy plików, ustawienie odpowiednio kolorystyki, rozdzielczość plików, zmiana czcionek na krzywe i inne pierdoły nieco mnie przerażały. Mniej więcej wiedziałam jak i co, ale nie byłam pewna, czy na pewno wszystko zrobiłam dobrze. Ale dałam radę! Nawet Pani z drukarni mnie pochwaliła. Chodziłam napuszona jak dumny gołąb z trzy dni po wydrukowaniu tych kartek :D .

Tak wyglądają projekty:


Pozwoliłam sobie podkraść jedno zdjęcie z bloga Oliwii : 


Więcej o tych kartkach dowiecie się na blogu Oliwii pod tym adresem: 
Można je u niej kupić razem z kopertami w bardzo fajnej cenie.
Polecam! :D

1 komentarz:

  1. Piękne aniołki. Ja bym pomalowała jeszcze na inne kolory- na pewno ktoś się trafi w stylu "a są fioletowe?" (zielone, etc) bo ja mam taką choinkę;-) Ja będę na 5 dniowym kiermaszu...strach się bać:-) Najdłużej mieliśmy dwudniowe, a tu praktycznie cały tydzień. Ledwo mam czas na sekundę snu, żeby wszystko ogarnąc, a i tak już wiem że nie zdążymy ze wszystkim co by się chciało;-) Miłej pracy i powodzenia!:-)

    OdpowiedzUsuń