Podsumowanie roku 2014

       W ciągu ostatnich lat wydarzyło się w moim życiu wiele istotnych momentów. Ukończenie studiów, ślub, dziecko, własne mieszkanie... Wszystko działo się szybko i dynamicznie. Czasami miewam chwile, gdzie zastanawiam czy to na pewno moje życie :D . Prócz tego, że wszystko pędzi jak szalone, sprzyja mi też szczęście. Nie każdy od tak znajduje dobrą pracę - jak mój mąż, dostaje duże nowe mieszkanie i może swobodnie cieszyć się życiem bez większych problemów.
       Rok 2014 nie był inny. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy było mi dane wzbogacić się o nowe doświadczenia, które sprawiły, że moje życie nie będzie już takie, jakie wyobrażałam sobie wcześniej.
       Wszystko zaczęło się właściwie w lutym. Nawiązałam wtedy luźny kontakt z Oliwią Art Deko, która była zainteresowana moim rysunkiem i chciała, żebym narysowała jej portret w tym samym stylu. Od tamtego momentu jakoś miałam Oliwię w swojej głowie i kiedy wstawiła na facebooku zdjęcie ze spotkania z inną rękodzielniczką, od razu pomyślałam, że też chcę się z nią spotkać. Poczułam się wręcz zazdrosna (?) .
Później blisko początku maja planowaliśmy z mężem trasę, której będziemy się trzymać w drodze na nasze górskie wakacje. Wtedy przypomniało mi się, że chciałam odwiedzić Oliwię i zapragnęłam to jakoś ze sobą połączyć. Napisałam do niej z pytaniem czy byłaby chętna i później pozostało mi już tylko błaganie męża o uwzględnienie przystanku w okolicach Radomia :D .
No i się udało!
Jako, że pierwsze spotkanie trwało dosyć krótko i byliśmy wszyscy padnięci po długiej podróży, odwiedziliśmy Oliwię także dwa tygodnie później w drodze powrotnej. 



Po tym spotkaniu stało się ze mną coś magicznego. Dosłownie! Zaraz po powrocie do domu wpadł mi do głowy pomysł na moje dyniogłówki, wyrobiły mi się umiejętności w lepieniu, zaczęłam sprzedawać swoje wyroby, cenić swoją pracę i zaliczyłam Jarmark Świąteczny, który okazał się być moim wielkim sukcesem. Jestem ogromnie wdzięczna Oliwii za to, czym mnie wtedy naładowała. Czyste czary :) . 
Nie wolno mi też zapomnieć o klimacie w górach. Byłam w szoku jak je zobaczyłam pierwszy raz! Widoki nieziemskie, powietrze cud miód, tylko te liczne górki i padołki, po których trzeba było się codziennie poruszać strasznie mnie męczyły (zwłaszcza z wózkiem). Doceniłam wtedy płaskość dróg w moim małym Słupsku. Poza tym bardzo mi się tam podobało. Natrzaskałam z tysiąc zdjęć jak nie więcej. Trochę z nich: 

"Widzę góry!!!!"
 Jacuś umęczony podróżą
Widoki balkonowe :)
Asia na wypasie :D
Mina Jacuśka bezcenna :D 
"O tak otwórz buzię!" xD
 Prowokacja? :P
 Tam z tyłu to nasz hotel :)
 Zmęczenie "górkami i padołkami" :P
Drewniany kościółek w Kościelisku :)
 Relaksik przy konsoli
 Strumyk w drodze na Morskie Oko
Widoczki 
Zamiana ról :P
Duma i zadowolenie z pokonanej trasy :D 
 Morskie Oko :)
Mąż :D
I razem :) Rolnik i dresiarz :P
I znów mąż. I strumyk.
Strumyk i ja.
Ta krata coś pogrubia :D
Pozer.
Pozer 2 :D
Widooooczki :)
Czarny, niebieski i czerwona, czyli rodzina w komplecie ;) 
Nasz dwutygodniowy dom - Kościelisko :D
Nauka jazdy :))
Zaciesz przedobiadowy :D
Jacuś w stroju kota
I znów pozerka na boisku :D

I wtedy właśnie, przy akompaniamencie pięknej pogody i widoczków, zmajstrowaliśmy z mężem naszą córeczkę, która za półtora miesiąca opuści mój brzuch :) . Do tej pory nie wiem kiedy się to stało :P . Wiem tylko, że miała na to wpływ zmiana klimatu = rozregulowanie mojego cyklu miesiączkowego :D  i przystojność mojego męża xD haha.

Właściwie ten okres roku był najbardziej intensywny, jeśli chodzi o "wielkie zmiany". 
Przede wszystkim chodzi mi o ciążę i bardzo ważną dla mnie znajomość z Oliwią, która pozwoliła mi się rozwinąć twórczo... bardzo.
W późniejszym czasie te dwa elementy nabierały tylko na mocy i sile. Brzuch rośnie na potęgę. Rodzina mi się zespaja jeszcze bardziej :) . Pojawiło się wiele wyzwań twórczych – pierwsze sprzedaże przez internet, wysyłka prac zagranicę, jarmarki, projektowanie wizytówek i składanych kartek do wydruku w drukarni itd. Moja znajomość z Oliwią się zacieśniła ^^ . Rozmawiamy ze sobą często, pomagamy sobie nawzajem i mamy się ze sobą dobrze – tak myślę :) .
Postanowiłam swojej córce dać na imię Oliwia, żeby nigdy nie zapomnieć o tej cudownej osobie i jej wpływie na mnie. Wierzę też, że zaszczepi to w moim dziecku moc talentu twórczego :))) .
Oliwia zaproponowała nawet, że zostanie chrzestną mojej córeczki! Przy takiej konfiguracji, coś mi się wydaję, że to dziecko przebije nas raz-dwa, swoimi umiejętnościami manualnymi :D . 

Podsumowując, rok 2014 był dla mnie bardzo dobrym czasem :) Mam nadzieję, że kolejny będzie równie łaskawy i owocny lub nawet lepszy! Dodam, że nie chodzi mi tu o spłodzenie kolejnego potomka xD ! Dwójeczka mi zdecydowanie wystarczy :D .

Dla Was ten rok też był tak bogaty? :)

6 komentarzy:

  1. wspaniały czas wspaniałej miłości :)
    wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę kolejnych takich szczęśliwych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to po pierwsze, żeby następny rok był jeszcze lepszym od tego:-) Wszystkiego dobrego Asiu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow bardzo osobisty wpływ, gratuluję zmian tak pozytywnych ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne te zdjęcia z wakacji, niektóre z nich już widziałam. Na wszystkich wyglądasz tak młodziutko jak byś miała 15 lat :) Jacuś jest bardzo podobny do Ciebie :)
    Bardzo mi sie podoba to zdjęcie w wianku z mleczy. Też mam takie, tyle, że miałam na nim z 5 latek :)
    Bardzo dziękuję za te wszystkie miłe słowa o mnie ale myślę, że Twój rozwój twórczy to nie moja zasługa. Jesteś po prostu bardzo zdolna i widocznie taki był ,,układ gwiazd'' na ten czas. Myślę, że to właśnie czas dla Ciebie więc wykorzystuj go we wszystkich dziedzinach życia. Cieszę się jak nie marudzisz i widać, że jesteś szczęśliwa. Dużo bym mogła jeszcze napisać ale z mojego komentarza mógłby zrobić się cały post dlatego już kończę i pozdrawiam Cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń