Dyniogłówki - zimówki! :D

Witam. Dzisiaj będzie bardziej na poważnie.
Od kiedy zaczęłam sprzedawać większą ilość moich cudaków, zaczynam dostrzegać coraz więcej niepokojących sygnałów. Jestem w szoku, że jest tak wielu ludzi niesprawiedliwych, cwanych i chcących wykorzystać innych dla swoich zysków. Odnoszę wrażenie, że niektóre osoby chcą ze mnie zwyczajnie zrobić idiotkę. I najlepsze, że myślą, że ja tego nie widzę.
Wiedziałam, że w tym świecie chętnie wykorzystuje się ludzi, którzy tak jak ja, są raczej grzeczni, cisi i skromni, ale nie myślałam, że rozrasta się to do takiego stopnia.
Obcowanie z takimi sytuacjami powoduje iż bardzo namiętnie uczę się ostatnio walki o siebie i swoją pracę. I czuję, że sporo wiedzy o życiu i ludziach jeszcze zdobędę w najbliższym czasie.
Już w maju tego roku, kiedy spotkałam się z Oliwią, dzięki jej radom, opowieściom, ale też zwyczajnym przyjrzeniu się jej osobie, coś zaczęło się zmieniać w moim myśleniu o mnie samej i rękodziele jako mojej pracy. Myślałam, że to jest multum wiedzy i wielki krok ku mojej wewnętrznej przemianie, ale teraz wiem, że to był tylko wstęp i teoria, a dopiero w tym momencie zaczyna się prawdziwa jazda, czyli "praktyka".
Bardzo ciężko jest mi tak z niczego zacząć dyskutować z ludźmi i wojować o swoje prawa. Nieraz męczę się niemiłosiernie, serce mi ściska za każdym razem jak muszę wyrazić twardo czego oczekuję, co było mi obiecane lub kiedy muszę napisać coś nieprzyjemnego, a bywają i takie sytuacje.
Czasami ludzie potrafią nieźle dokopać, zdołować i zdemotywować do dalszej pracy i wkładania serca w to co się robi. Jestem bardzo ciekawa czy jest tak akurat u nas w Polsce czy zagranicą jest podobnie. Czy chodzi tu o znane "kombinatorstwo" naszych rodaków i potrzeby "radzenia sobie". Zastanawiam się w jaki sposób wychowuje się ludzi na takie osoby, co je tak koszmarnie kształtuje i powoduje, że zatruwają świat. (Ależ ze mnie filozof wyszedł ... :P )
Ogółem - kosmos, katorga i pełno pytań do świata. Ale z drugiej strony patrząc - rozwijam się, nie stoję w miejscu, a zdobywam doświadczenie, które na pewno bardzo mi pomoże w przyszłości. Dzięki takim trudnym sytuacjom czuję, że idę dobrą drogą i rozumiem, że tak wygląda pisana mi nauka "ku doskonałości" (-przynajmniej mam nadzieję, że to nie jakaś kara i pokuta xD ). Po prostu było mi to pisane, bo akurat w temacie asertywności jestem noga i już.
Cieszę się, że odnalazłam tę ścieżkę :) . Mam tylko nadzieję, że poznam jeszcze wiele osób ze skrzydłami na plecach, bo bez ich wsparcia, uśmiechu i dobrego słowa ciężko momentami cieszyć się ze swojej pracy i walczyć z demonami tego świata ;) .   

Żeby nie było, że przyszłam tylko pofilozofować, zapodaję zdjęcia moich dyniogłówek w wersji zimowej. Jak widać są jak najbardziej zadowolone i nieskażone ludzką podłością. Niektóre mają nieco ześwirowane spojrzenia, ale lepiej patrzeć tak, niż z wyrazem pogardy czy złości :D .


Jak Wam się podobają? Ja myślę, że nie wszystkie mi wyszły "z twarzy", ale są na tyle urocze, że mogę im to wybaczyć :) . Ostatnio zaczęłam też tapować anioły białą farbą zamiast perłowej i jeszcze mi to nie wychodzi tak jakbym chciała. Chyba używam złego narzędzia do tego :P . Macie jakieś sekretne techniki na to? Jakby co, chętnie się zapoznam :D

Życzę miłego dnia, skrzydlatych klientów i owocnej rękodzielniczej pracy :) .
Papa!

3 komentarze:

  1. O dyniogłówkach, nie można powiedzieć, że nie są urocze :) Są, tak, to zwykle z nimi bywa! No i te również wyglądają przesłodko :)
    Ludzie, jak to ludzie - są i byli. Nic, tylko by szli po trupach do celu i wykorzystywali innych. Ale nie wszyscy na szczęście :) Dobrze, że uczysz się walki o swoje, bo trzeba znać własną wartość i wartość tego, co robimy.
    Patent na tapowanie? Ja to robię gąbeczką, taką do mycia naczyń ;) Przy aniołach pędzel do tapowania jest dla mnie jakiś taki za sztywny :P
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja używałam pędzla i źle na tym wyszłam xD Rzeczywiście był mega sztywny :P

      Usuń
  2. Asiu, ja na trzy lata miałam tylko 3 klientki z którymi wynikł mi jakiś problem. Także to bardzo mały %. Cała reszta byla ok, nawet bardzo ok. Ale prawdą jest, że wszystko może się zdarzyć. W każdym razie myśl pozytywnie, że każda następna osoba zamiawiająca Twoje śliczne aniołki doceni Twoją prace i serce w nią włożone. Co do tapowania to akurat też często mam z tym problem no i nie uważam się za kompedium wiedzy o masie solnej więc nie wiem czy moje rady okażą się przydatne ;)
    Ale jeśli chodzi o mnie to tapuje podobnie jak koleżanka wyżej gąbeczką, zwłaszcza brzegi aniołków i innych rzeczy. Najcześciej ucinam z takiej zwykłej gąbki do naczyć ale kilka razy kupiłam tez taką specjalną do tapowania, raczej nie ma różnicy :D. W tych miejscach w których gąbeczka nie dotrze czasem robię to miękkim pędzelkiem, a czasem pomagam sobie też palcem :) Radzę sobie jak mogę, Tobie z pewnością niebawem też będzie to dobrze wychodzić bo zdolna z Ciebie dziewczyna! :)
    Pozdrawiam cieplutko i.. nie przepracowuj się! :) :*

    OdpowiedzUsuń