Ślubne aniołki ze słonecznikami

Hej!
Dziś wpadam ze ślubną armią. Pierwszy raz dostałam tak duże zamówienie i powiem Wam, że nie jest lekko zlepić tyle cudaków naraz. Kiedy ma się małe dziecko w domu i jest się w ciąży, która wieczorami zagania człowieka do łóżka, a nie do lepienia... Jest piekielnie ciężko x) . No ale jakoś idzie. Popychana przez wyrzuty sumienia brnę jakoś do przodu. Póki co ulepiłam i pomalowałam 72 sztuki. Czeka na mnie jeszcze 28. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko z górki, bo mam mega ochotę ulepić coś "swojego" i w klimatach świątecznych... Już widzę te piękne choinkowe dyniogłówki z cudaśnymi dodatkami przy sobie... ahh :D !

No ale spójrzmy na realia. Oto armia słonecznikowa:






Idzie dostać oczopląsu xD . Cieszę się, że mam ich już tak dużo. W ogóle fajnie się na nie patrzy, jak sobie tak leżą w kupie i się cieszą :) .
Jak prawie zawsze - przepraszam za jakość zdjęć. Tym razem, żeby nie było nudno wyszły wyjątkowo żółte. Pretensje proszę kierować do mojego telefonu.

Niestety czas się już pożegnać.
Trzeba obiad szykować, bo widok aniołów na kuchennym stole,
nie zadowoli mojego męża na tyle, żeby przestał być głodny...
...a szkoda.
Dziękuję za uwagę i do napisania!

3 komentarze:

  1. No nieźle!
    Pewnie sporo czasu zabrała Ci ta wesoła armia :)))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. super, ciekawe jak się lepi tyle solniaczków naraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 12 godzin wyjete z zyciorysu :D kazdy etap ciagnie sie az do znudzenia :p Ogolnie chyba milej jest lepic mniejsze ilosci aniolkow

      Usuń