Migracje Dyniogłówek

Hej!
Chwaliłam Wam się ostatnio, że moje aniołki będzie można zobaczyć i kupić na Jarmarku Gryfitów w Słupsku. Miałam wielkie nadzieje co do tej imprezy. Niestety rzeczywistość okazała się przykra. Udało się sprzedać tylko najmniejsze 3 aniołki. Nie chodziło raczej o kwestię ceny, bo chciałam je sprzedać naprawdę tanio i wyceniłam je najniżej jak mogłam. Myślę, że chodzi raczej o wielkość miasta i zarobki tutaj. Ludzie nie mają nawyku kupowania takich rzeczy. Jeszcze nigdy nie widziałam w tym mieście nikogo, kto by sprzedawał swoje rękodzieło. No ...może biżuterię. Na Słupskich jarmarkach wystawiają się zazwyczaj ludzie ze starymi książkami, zabawkami, monetami i ewentualnie biżuterią. Bardzo żałuję, że tak jest, bo nie docenia się tu rękodzieła, no i nie ma możliwości poznać nikogo twórczego.
Niebo nieco się rozjaśniło, kiedy kilka dni temu napisała do mnie Oliwia z propozycją pomocy :) . Wpadła na pomysł, że przygarnie moje anioły na swoje jarmarkowe stoisko. Pomoże to głównie mi, ale też wypełni puste miejsce na stoisku Oliwii. Ucieszyłam się jak głupia! W ogóle mam wielkie szczęście, że poznałam tę  dziewczynę. Myślę, że niedługo nie tylko jej anioły będą odziane w białe pierze, ale i jej samej wyrosną piękne wielkie skrzydła :D . Dzisiaj wysyłam paczkę. Mam nadzieję, że dotrze do piątku. No i zobaczymy jakie będą efekty :) .
Zdjęcia dyniogłówek, które ode mnie dziś odlatują:










Napracowałam się przy nich :D . Mam nadzieję, że spodobają się Oliwii i ludziom, którzy będą podchodzić do jej stoiska. Ja jestem zadowolona z moich nowych dzieci ^^ . Oby trafiły do wspaniałych domów!

Idę coś zjeść, bo umieram z głodu przez tę robotę :D
Miłego i papa!

18 komentarzy:

  1. Niestety w Polsce rękodzieło nadal traktowane jest bardzo po macoszemu.Ludzie wolą kupic chiński badziew niż rękodzieło,które jest unikatowe. Może w niektórych rejonach naszego kraju wyroby z masy solnej sprzedają sie lepiej,bo na wybrzeżu kiepsko.Rozumiem Twoje rozczarowanie ale może u Oliwki Twoje piękne prace spotkają się z wiekszym zainteresowaniem wśród ludzi.Życzę powodzenia i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w środkowej części naszego kraju i może na południu jest lepiej ze sprzedażą. Nawet jak ktoś zamawia przez internet takie rzeczy, to zazwyczaj z tamtych rejonów. Tutaj na północy nawet nigdy się nie spotkałam z podziękowaniami dla gości na weselu, chrzcie czy komunii. Nigdy :D .

      Usuń
  2. Cudowne są te dyniogłówki! Musisz faktycznie trafić z nimi w lepszy rejon, bo to jest niemożliwe żeby nie sprzedawały się dobrze! Moje szły jak ciepłe bułeczki, a co dopiero takie wspaniałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje anioły też są piękne :) Nie dziwię się, że sprzedałaś je bez problemu.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Są rewelacyjne!!!!! głowa do góry!!! ja jarmarkach i tak najlepiej sprzedają się pajda ze smalcem, kiszony ogórek i kiełbasa!!!!!a sztuka leży i czeka......taki naród:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dyniogłówki są przepiękne! Co kolejne to coraz ładniejsze. Jestem przekonana, że wszystkim się podobają. A co do tych skrzydeł to trochę przesada :) Zapewne nie szybko mi wyrosną o ile w ogóle :) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego, że jesteś dobrą osobą nie ma wątpliwości :) . Mam nadzieję, że wyrosną kiedyś :D . A dyniogłówki są typowo dziecięce - nie każdy lubi takie słodkie klimaty. Ostatnio jedna pani nie kupiła mojego anioła bo miał przyklejoną jedną perełkę :D . Także zawsze jest coś co nie przypasi :D .

      Usuń
  6. Śliczne, na pewno na żywo wyglądają jeszcze piękniej:-) Trzymam mocno kciuki!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi było się z nimi rozstawać. Takie kolorowe i błyszczące są :D . Nie napatrzyłam się na nie wystarczająco i teraz chodzę do kuchni i automatycznie szukam ich wzrokiem. A one gdzieś tam w drodze się obijają w kartonie.. :P

      Usuń
    2. Oby nowe domy wynagrodziły im trudy podróży;-) A odnośnie tęsknoty- wcale się nie dziwię, bo są wyjątkowe:-)

      Usuń
  7. Mieszkam w małej miejscowości i tutaj ludzie chętnie by coś chcieli z tego co ulepie ale najlepiej za darmo albo za marne grosze, chociaż pieniądze które biorę za swoje laleczki czy cokolwiek są naprawdę śmieszne i raczej zysku z tego nie ma:) no ale ludzie juz tacy są ( nie wszyscy oczywiście:) nie potrafią do końca docenić pracy innych. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę to wygląda tak, jeśli chciałaś coś sprzedać należało iść na ten jarmark w lipcu gdy byli turyści. Dodatkowo ważnym aspektem jest impreza towarzysząca, np. gdy są rycerze jest więcej ludzi. Bo najczęściej są tam tylko ludzie wychodzący po mszy z kościoła. Słowem jest to miejsce mało uczęszczane. Gdy np. jarmark był w Jantarze na pewno sprzedałabyś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dyniogłówki są przepiękne :) trzymam kciuki i na pewno tym razem się uda :)
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest tak źle dziewczyny, jest nadzieja :) Ja też coś tam dłubię z masy solnej - właśnie na Pomorzu. Co prawda po jarmarkach nie sprzedaję, ale podziękowania dla gości np. komunijne aniołki robiłam. Poza tym robię też kartki i dłubię trochę przy decoupage, tyle na ile czas pozwala. Na bieżąco zbywam swoje prace, więc tragedii nie ma :) Dyńki są śliczne, więc na pewno kiedyś na Pomorze trafią. Pozdrawiam - Magda z ZizArt

    OdpowiedzUsuń