Cosmo Angel. Rysunek.

Witam :)
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim najnowszym rysunkiem. Długo myślałam co narysować. W końcu oglądając mangowe ilustracje trafiłam na tę oto pracę -------------------------------------------------------------------------->

Postanowiłam narysować mangowego młodzieńca siedzącego na fotelu. Podkreślę od razu, że nie cieszy mnie przerysowywanie rysunków, więc nie pochwalę się kopią tej pracy. Dużo bardziej lubię bawić się tworząc własne, nowe i w moim stylu rysunki.

Przechodząc do rzeczy. Najpierw wykonałam szkic.


Łatwo zauważyć, że ma mało wspólnego z pracą, którą się inspirowałam :D Jedynie poza jest podobna. 
Dostrzegłam też, że na rysunku, którym się inspirowałam fatec siedzi na kanapie, a nie na fotelu 0_0 więc musiałam jakoś dojść do tego jak ten fotel powinien wyglądać z tej perspektywy. Poprawiałam go kilka razy.  Pomogło mi znalezione w googlach zdjęcie fotela ------------------->   
Na tym etapie wymyśliłam też, że mój młodzieniec będzie aniołem popijającym gorącą herbatę :) Za oknem postanowiłam narysować fioletowe niebo pełne gwiazd.
 

Z początku myślałam, że kolor nadam programem graficznym, więc zrobiłam lineart mojego szkicu.

Moim zdaniem szkice zawsze są o wiele lepsze niż linearty przez masę dodatkowych kreseczek i cieni. Rysunek jest bardziej "żywy", "ruchomy". Niestety ciężko się nimi posługiwać w Photoshopie.

Nadałam mojej pracy bazowe kolory. I w tym momencie stwierdziłam, że ciężko mi będzie cieniować za pomocą myszki. O ile portrety jeszcze jakoś wychodzą, to bardziej skomplikowane do pocieniowania prace mnie zniechęcają, bo wiem, że bardzo długo zajęło by mi skończenie tego rysunku, a i tak pewnie nie byłabym zadowolona z uzyskanego efektu.


Postanowiłam więc, że użyję kredek ołówkowych i suchych pasteli. Po zeskanowaniu efekty był marny 0_0 Blade to i nieładne. Zauważyłam też, że wyszłam z wprawy. Muszę więcej rysować kredkami.


Z pomocą przyszedł mi Photoshop i Picasa. Trochę kontrastu, nasycenie kolorów i inteligentne rozmycie  pomogło mojemu biedaczkowi :) 

I oto efekt końcowy: 


  Mam jeszcze wersję walącą po oczach i neutralną --->



Nie wiem, która lepsza. Uważam, że rysunek nie jest zły, aczkolwiek żałuję, straconego szkicu. Mogłam go nie poprawiać długopisem, bo i tak nie kolorowałam w programach graficznych  (-_-)".

Ah! Zapomniałam się pochwalić, że w tym miesiącu dostanę swój wymarzony tablet, więc może zabiorę się za ten rysunek jeszcze raz.

  
Czekam na Wasze opinie.
Pozdrawiam i Papa!

2 komentarze:

  1. O kurcze! Niesamowity ten rysunek :) Najciekawszym momentem jego powstawania jest jak z takich zwykłych wylanych kolorów powstają te wszystkie cienie. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń